Tatuaż, krótkie spodenki, koszulka piłkarska, czyli po czym poznać turystę z Anglii w Krakowie

Prawda jest taka – Polacy jeżdżą do Anglii pracować, Anglicy do Polski balować. Cel wizyty to niestety nie jedyna widoczna różnica… O naszych rodakach podbijających szturmem zachodnie rynki pracy (obecnie z nieco mniejszym natężeniem) słyszy się różne opinie, aczkolwiek w dużym stopniu dotyczą one np. ubioru (legendarne już „białe skarpetki i sandały”) lub też pracowitości (z reguły dużej). Zdarzają się przypadki związane z nadużywaniem alkoholu tudzież brakiem podstaw elementarnych zasad wychowania, aczkolwiek w tych dwóch „obszarach” (konkretnie w ich braku) zdecydowanie wyprzedają nas koledzy turyści z Anglii, których w Krakowie można zauważyć (usłyszeć) już z odległości 2 kilometrów…

Korzeni iście zwierzęcych odruchów, które niekiedy można zaobserwować na żywo patrząc na turystów z Wielkiej Brytanii na Rynku Głównym w Krakowie nie doszukałby się nawet sam Sherlock Holmes. Tutaj nie wystarczy sam donośny ton głosu (czasami dosłownie krzyk). W naszym kraju na dobre już zadomowił się stereotyp turysty z Anglii – jeżeli ostatnie 2/3 lata przeleżałeś w śpiączce i nie wiesz o czym mowa pozwól, że przybliżymy Ci kilka podstawowych cech wyróżniających angielskich turystów od reszty osób zwiedzających Kraków:

1. Ubiór

Lato czy zima, 6 rano czy 22 wieczorem, nieważne, o każdej porze dnia i nocy i o każdej porze roku angielscy turyści wyglądają jakby właśnie wracali z meczu piłkarskiego. Prawie każdy jest fanem piłki nożnej lub rugby i prawie każdy ma ogromną potrzebę ciągłego utożsamiania się ze swoja ukochaną drużyną…

2. Tatuaże

Kolejnym wyróżniającym Anglików z tłumu elementem są tatuaże – ma je chyba każdy Anglik! Najczęściej spotykanym motywem jest imię dziecka lub dziewczyny zapisane jakimś ładnym krojem pisma (fontem), tribal lub też jedna pozycja z menu chińskiej restauracji (również często spotykany motyw u naszych rodaków).

3. Mowa

Nie mowa – krzyk! Anglicy nie mogą spokojnie iść i prowadzić konwersacji – cały Rynek Główny w Krakowie musi wiedzieć o czym toczy się rozmowa.

4. Kultura osobista

Brak. Zauważalny momentalnie.

5. W stadzie siła

Ze względu na niskie ceny pobytu w Krakowie (jak na zarobki w Wielkiej Brytanii) i bliskie relacje (chyba z czasów szkolnych) wśród turystów angielskich odwiedzających Kraków można zauważyć pewną tendencję – swój wypoczynek planują oni w grupach kilkuosobowych. Kto mieszka w Krakowie i nie widział przynajmniej jednej 5/6 osobowej grupy angielskich turystów płci męskiej?

Ciekawostką jest, że angielscy turyści nie zabierają na swoje wakacje żon, dziewczyn, sióstr – tylko koledzy się liczą:-) Ciekawe…

Oczywiście nasz stereotypowy model nie można przypisać do każdego turysty z Anglii, ale z uwagi na ilość negatywnych artykułów dotyczących zachowania Anglików w Krakowie wnioskujemy, że chociaż częściowo mamy rację. Najgorszą chyba rzeczą jest notoryczne przeświadczenie o zacofaniu polaków, które wyraża się w przekonaniu o braku znajomości języka angielskiego – wielu młodych i starszych anglików z grupy „właśnie wracam z meczu” gdy tylko spotka jakąś ładną dziewczynę, w tramwaju, w autobusie (w zasadzie wszędzie i bez powodu) od razu i bez zahamowań zaczyna „dyskusję”…

Wynik zachować angielskich turystów w Krakowie na przełomie ostatnich kilku lat dał do myślenia wielu restauratorom i właścicielom pubów, którzy nie rzadko turystów z Wielkiej Brytanii po prostu nie wpuszczają do swoich lokali.

Złoty środek na turystów angielskich nie znających podstawowych zasad kultury i wychowania? A jest taki? Może wprowadzenie wiz?…